Przejdź do treści

#36 Firmy boją się produkować urządzenia ciśnieniowe.

Do przygotowania tego artykułu zainspirowała mnie firma, która zgłosiła się o przygotowanie szkolenia z zakresu dyrektywy ciśnieniowej i norm EN 13445.

Wiele firm, jak słyszy, że mogłoby wytwarzać urządzenia ciśnieniowe, czy jak to potocznie zwykło się mówić „produkować ciśnieniówkę”, od razu skreśla tę możliwość, ponieważ nasłuchało się o wysokich wymaganiach, obecności jednostki notyfikowanej i nie wiadomo jeszcze czego. „Inspektorzy są tacy źli, tyle z tym roboty, a tak w ogóle, to się nie opłaca” 😉

Czy „ciśnieniowka” jest dla każdego? Oczywiście, że nie. Czy jest się czego bać? Ja uważam, że nie należy lekceważyć przeciwnika, bo wymagania są spore. O najistotniejszych kwestiach pisałam w tym artykule. Natomiast, jeśli w firmie zachowujecie wysoką jakość, szczegółową identyfikację i identyfikowalności materiałów, zwracacie uwagę na zamawiane materiały i ich certyfikaty, spoiny są regularnie badane – warto rozważyć rozwój firmy w tym kierunku. Pamiętaj, że jak ze wszystkim: produkując kolejne i kolejne urządzenia, można dojść do wprawy i to co nas przerażało na początku, okazuje się być do spełnienia.

Jestem inspektorem od urządzeń ciśnieniowych i w pełni świadomie potwierdzam, że da się to zrobić bez płaczu i zbędnej paniki 😉

Urządzenia ciśnieniowe a konstrukcje stalowe

Jednak to do czego chciałabym również nawiązać, to fakt, że (niektórzy) producenci skreślają wytwarzanie urządzeń ciśnieniowych w przedbiegach, natomiast kiedy produkują konstrukcje stalowe, podlegające pod EN 1090, tego przerażenia już nie czują.

Nie wiem z czego to wynika, ale chyba z braku świadomości.

Zarówno przy wytwarzaniu urządzeń ciśnieniowych, jak i konstrukcji stalowych (podlegających pod EN 1090) producent bierze PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE WYROBY.

Konstrukcje stalowe (mam tu na myśli konstrukcje stalowe jako wyrób budowlany podlegający pod EN 1090) dużo częściej wpływają bezpośrednio na życie ludzi i zwierząt niż urządzenia ciśnieniowe, bo one przecież towarzyszą nam dosłownie wszędzie!

Mosty, hale produkcyjne, galerie handlowe, zadaszone parkingi, balustrady, przystanki… Mogłabym tak wymieniać jeszcze długo. Natomiast pewien czas temu opublikowałam, ku temu specjalny wpis, który możesz przeczytać tutaj, więc nie ma sensu się powtarzać.

To, że trzeba przy produkcji urządzeń ciśnieniowych, mieć przygotowany projekt przez konstruktora/projektanta jest dla większości z nas oczywiste, dlaczego tak nie jest w przypadku produkcji konstrukcji stalowych? One również powinny być projektowane wg określonych przepisów (Eurokodów) przez kwalifikowany personel z uprawnieniami budowlanymi. Szerzej o problemach, które dostrzegam wytwarzaniu konstrukcji pod EN 1090 również pisałam wcześniej i więcej przeczytasz w artykule tutaj.

Jednostka notyfikowana – zbawienie czy kara?

Zdecydowana większość firm boi się produkować urządzenia ciśnieniowe, bo będzie musiała przesłać dokumentację oraz przeprowadzić ocenę zgodności z jednostką notyfikowaną. Zanim przejdę dalej – nie zawsze ta obecność jest wymagana.

Na pewno jest to dodatkowy koszt, który uzależniony jest od skomplikowania i kategorii naszego wyrobu. Tutaj nie ma, co zaprzeczać – konieczne jest odpowiednie wycenienie swojego projektu z uwzględnieniem kosztów pracy inspektorów. W każdym biznesie ważne jest, żebyśmy nie byli stratni, a każdy klient chce mieć jak najtaniej i najszybciej. W związku z tym, przy pierwszych próbach można często przeszacować swoje możliwości i warto o tym pamiętać.

Ja uważam, że obecność NoBo (Notified Body – Jednostka notyfikowana) powinniśmy traktować jako ogromny atut.

Dlaczego?

Ponieważ po wykonaniu przez nas dokumentów, zbada ona nam nasz projekt! Zostanie on zweryfikowany pod kątem obliczeniowym i konstrukcyjnym, a w ostatnim etapie może towarzyszyć przy odbiorach. Pamiętaj – zakres prac NoBo uzależniony jest od kategorii urządzenia ciśnieniowego i wybranego przez firmę modułu.

Oczywiście wiele osób zwyczajnie się boi współpracy z jednostkami notyfikowanymi, bo system edukacyjny w naszym pięknym kraju przyzwyczaił nas, że wszelkie egzaminy mają wywoływać w nas strach – ja przynajmniej takie mam wspomnienia. Nie bój się, w przypadku weryfikacji dokumentacji Jednostka notyfikowana, nikomu „jedynki” nie wstawi, a jedynie wskaże miejsca, gdzie należy coś poprawić. Dzięki temu zwiększamy bezpieczeństwo użytkowania. Co z tym idzie, wzrasta nam pewność, że wykonany przez nas wyrób, będzie odpowiedni do pełnienia swojej funkcji.

W tym miejscu zwracam uwagę, że najpierw wykonujemy projekt i wysyłamy go do zatwierdzenia, a dopiero potem zamawiamy materiały i produkujemy urządzenie ciśnieniowe. Nie chcemy przecież złomować naszej ciężkiej pracy, bo np. materiał lub jego grubość była nieodpowiednia.

Przy pierwszych projektach warto sobie założyć większy bufor czasowy, bo bardzo często zdarzają się poprawki, więc nie rób ani dokumentacji, ani próby ciśnieniowej na ostatnią chwilę, gdy klient już puka do Twych drzwi.

Natomiast… Niech nas nie poniesie też entuzjazm, obecność jednostki notyfikowanej, nie zwalnia producenta z odpowiedzialności za swój wyrób. Pełni ona formę dodatkowego zabezpieczenia.

No i pamiętaj jeszcze, że inspektor przeprowadza ocenę zgodności zgodnie z wymaganiami norm / dyrektywy / ewentualnych wytycznych klienta, więc nie musisz się bać „że sobie coś wymyśli”. Jeśli masz wątpliwość, co do konkretnych uwag, zapytaj się po prostu, na podstawie którego punktu z normy / dyrektywy / specyfikacji klienta są poszczególne wymagania 😉

Przytoczone artykuły:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *