#9 EN 1090, czyli 5 problemów na starcie

Na samym wstępie chcę zaznaczyć, że jest to kontynuacja pierwszego wpisu, który był typowo merytoryczny i zawierał podstawy dotyczące konstrukcji stalowych. Jeśli jeszcze go nie czytałeś, koniecznie zajrzyj tutaj 🙂 Natomiast w tym wpisie, opisuję moje spostrzeżenia odnośnie problemów, które zauważam często u producentów konstrukcji stalowych, którzy zaczynają (ale może nie tylko) swoją przygodę z EN 1090. Zaznaczam, że są to moje SUBIEKTYWNE spostrzeżenia i jak najbardziej możesz mieć inne. Ba! Chcę je bardzo poznać 😉 Zanim zaczniesz czytać dalej… Seria norm EN 1090 jest trudna i niekiedy brak jednoznacznej odpowiedzi, albo siedzisz nad tekstem przez pół godziny i się zastanawiasz „co autor miał na myśli?”, nie mówiąc już o prawniczym rozporządzeniu CPR 🤯 Dlatego to normalne, że także i w Twoim zakładzie może nie być idealnie i ten wpis nie powstał po to, żeby demonizować, a jedynie zwrócić uwagę na ważne aspekty i miejmy nadzieję Ci pomóc 🙂 5 Problemów konstrukcji stalowych: 💥 Problem 1 – Niedopasowany system jakości do naszego zakładu. Ojj… Co tu dużo mówić, bolączka wielu zakładów. I wcale mnie to nie dziwi, bo napisać dobrą procedurę lub instrukcję, to nie lada wyzwanie. Powinna być zarówno prosta, zrozumiała i mimo to profesjonalna. Jak jest w praktyce? Oto popularne grzechy procedur/ instrukcji: skopiowana z innego zakładu i totalnie nie pasuje do naszej struktury… Nie mam nic przeciwko, żeby przeczytać procedury innej firmy i zobaczyć, co taka procedura mniej więcej powinna zawierać, ale dopasujmy ją do swoich możliwości i nie kopiujmy jej 1 do 1. Spotkałam się z księgą jakości, w której nie zmieniono nawet nazwy firmy, z której ją zapożyczono 🤦‍♀️. Inny przykład u naszego znajomego w dużej firmie koordynacją projektów zajmuje się Kierownik projektu, a w naszej 10 osobowej firmie? No niby mamy Szefa produkcji (który nomen omen ogarnia wszystko), no ale oni mieli Kierownika projektu, to ja też może taką osobę mianuję? No nie.. To bez sensu. zbyt ogólna i nic konkretnego z niej nie wynika. Biorąc procedurę/ instrukcję do ręki mam wiedzieć, co dalej mam robić lub czym kolega z innego działu mniej więcej się zajmuje zbyt szczegółowa, kiedy chcemy być świętsi od papieża. Druga skrajność… Załóżmy, że chcemy, żeby materiały podstawowe nie leżały na podłodze (i słusznie) i żeby nam się po niej nie walały. Jeśli napiszmy „Materiały podstawowe powinny znajdować się na palecie min, 100mm od podłoża”. To kiedy będą 50mm od podłoża, to coś im się stanie? Niby nie, ale jest to niezgodne z procedurą. Napiszmy więc w stylu: „Materiały podstawowe nie powinny mieć bezpośredniego kontaktu z podłożem, mogą być magazynowane na stojakach, regałach, paletach.” niedopasowana do struktury firmy – stosuje się nazewnictwo personelu, którego nie mamy w naszej strukturze – szczególnie popularne, kiedy łączymy ISO 9001 i przywołujemy określenia typu „najwyższe kierownictwo”, a na audycie kiedy się zapytasz kim de facto jest taka osoba, to ciężko określić lub tak jak wyżej opisałam przykład z „kierownikiem projektu” są bo muszą być, a nie dlatego, żeby nam pomagać. Procedury powinniśmy pisać z założeniem, że dajemy ją nowozatrudnionej osobie i powinna na jej podstawie wiedzieć, jak w danym obszarze wygląda jej praca (może myśląc w ten sposób będzie łatwiej ją napisać🙂). przygotowane przez nieodpowiednie osoby – nie znają dokładnie firmy lub wymagań norm. W tym przypadku problem jest złożony – załóżmy dwie sytuacje A i B. Przypadek A: w naszym zakładzie nie mamy pracownika, którego możemy delegować do wdrożenia systemu jakości, co robimy? Posiłkujemy się firmami/ osobami doradczymi, a tu łatwo się naciąć – nie mówię, że takie rozwiązanie jest zawsze złe, bo miałam kontakt z osobami, które poświęciły masę godzin, żeby poznać firmę i wdrożyć jej system pod wymagania normy i z uwzględnieniem jej profilu, ale jest wiele osobistości (bajkopisarze obiecujący złote góry), które „szybko” rzucą Ci procedurami i formatkami (i wysoką fakturą of course), a dalej sobie radź, bo to przecież Ty jako producent odpowiadasz za swój produkt… Przypadek B: Szef wytypuje osobę do wdrożenia np. ZKP, która ma chęci ale nie ma doświadczenia ani wiedzy (nie zna wymagań normy i/lub czym się zajmują inne działy) to… o ile ona nie ma samozaparcia i rzeczywistej chęci rozwoju (a nie tylko modnego hasła) to nic z tego nie będzie… 💥 Problem 2 – Czy konstrukcja podlega pod EN 1090? Notoryczny problem. Niektóre konstrukcje są tak specyficzne i ciężkie do sklasyfikowania, że dużo mądrzejsi ode mnie mają problem z jednoznaczną odpowiedzią. Na szczęście z pomocą przychodzi przewodnik CEN/TC 135 – N 738, w którym mamy wytypowane konstrukcje, podlegające pod EN 1090 i możemy znakować CE (niestety po angielsku). Ale dla ułatwienia w poprzednim wpisie, przygotowałam tę listę w języku polskim. 💥 Problem 3 – Czy muszę mieć specjalny projekt i obliczenia od konstruktora? Nie mogę sam sobie zrobić rysunków? -Kto u Was w firmie jest konstruktorem? Kto wam rysunki i obliczenia wykonuje?-A to ja muszę go mieć?-A chciałbyś chodzić po hali, która nie została zaprojektowana?-Ale to tylko balustrady.-A skąd wiesz, czy grubości i gatunki materiału, które założyłeś są wystarczające, żeby wytrzymały?-No tak na oko.-A skąd wiesz jaki rodzaj spoiny wybrać? Pachwinową, czołową, czołową z częściowym przetopem? Skąd wiesz pod jaką klasę wykonania EXC będzie podlegać?-To ja to przewymiaruję – dam większe grubości i spoiny czołowe i powinno być ok. A jak nie wiadomo jaką klasę to EXC2 (nieaktualne!).-To nie bardziej się opłaca zlecić projekt profesjonalnej osobie i mieć pewność, że projekt spełnia wymagania (swoją drogą należy)? Jeśli sam zaprojektujesz niepoprawnie, to bierzesz na siebie odpowiedzialność, w razie katastrofy. Częsty przypadek, kiedy ktoś rzuci nam procedurami (bo norma i audyt wymaga), a nie wytłumaczy na czym polega i że to ogromna odpowiedzialność dla producenta. W Polsce jest cała masa konstrukcji, które nie posiadają znaku CE lub nie są zaprojektowane przez osoby wykwalifikowane, bo po prostu producent o tym nie wiedział. Jeśli system wdraża nam zewnętrzna osoba, to jest ona zobligowana do uświadomienia firmy, z czym wiąże się taka certyfikacja zakładu, że nie może wytwarzać konstrukcji pod EN 1090 jak im się wydaje. Jednak się tak nie dzieje. przychodzi czas audytu, wszystko pięknie ładnie, firma certyfikowana z adnotacją, że deklarację wydaje metodą 3a*, no … Czytaj dalej #9 EN 1090, czyli 5 problemów na starcie